Malezja, The kindness of strangers czyli życzliwość w podróży

The kidness of strangers, czyli życzliwość w podróży: Malezja, Kuala Lumpur

„Że gdzie jedziesz…? Przecież Cię tam okradną, porwą albo jeszcze gorzej!”… taka jest przeważnie pierwsza reakcja  rodziny i znajomych na moje kolejne wyjazdy w świat. A ja mimo to  jadę, i spotykam najmilszych  ludzi pod słońcem…

Na początku ten dzień nie zapowiadał się zbyt dobrze. Pociąg z Singapuru do stolicy Malezji, Kuala Lumpur miał kilkugodzinne opóźnienie, przez co przyjechałam do miasta grubo po północy. Nie miałam zabukowanego żadnego noclegu, ani bladego pojęcia  gdzie będę spała, więc w najlepszym razie, planowałam przeczekać na dworcu do rana. Wychodząc z pociągu poprosiłam o pomoc z plecakiem przypadkowego młodego Malezyjczyka, Jonah, przy okazji pytając go jak szybko dostać się do miasta. Ten na początku mocno skrytykował moją bezmyślność, brak rezerwacji i gotówki, po czym, po kilkunastu minutach odnalazł mnie błąkającą się bez pomysłu po dworcu i zaproponował podwózkę do centrum. Przed budynkiem czekał już samochód, a w nim kobieta z olbrzymimi wałkami na głowie. Swoim pojawieniem wprowadziłam ją w niemałe zakłopotanie, nie spodziewała się bowiem, że jej brat przyprowadzi ze sobą kogoś obcego. I tak cała nasza czwórka, Jonah, jego siostra Teng i jej mąż Andrew wyruszyliśmy do Kuala Lumpur, na poszukiwania wolnego miejsca do spania.

Szybko zorientowaliśmy się, że nie będzie to łatwe zadanie. W środku obchodów Chińskiego Nowego Roku, miasto dosłownie pękało w szwach. Po kolei odwiedzaliśmy noclegi z mojego przewodnika, ale za każdym razem odpowiedź była taka sama -„zapraszamy za kilka dni”. W końcu Teng wpadła na pomysł zakwaterowania mnie w apartamencie hotelowym swojego znajomego, który przebywa w mieście na kontrakcie. Szybki telefon do Stevena i miałam już nocleg na dzisiejszą noc.

Byłam całkowicie oszołomiona serdecznością i gościnnością Teng, ale i tak największe zaskoczenie nastąpiło jak dojechaliśmy na miejsce. Okazało się bowiem, że moim dzisiejszym noclegiem, jest ekskluzywny hotel… naprzeciwko słynnych wież Petronas Towers. Steven to  zabawny, pozytywnie zakręcony młody człowiek, który mimo ekstremalnej pory, czwartej nad ranem, przyjął mnie z otwartymi rękoma. Firma w której pracuje opłaca mu wielki apartament na czas kontraktu w Kuala Lumpur, dostałam więc swój własny pokój z przepięknym widokiem na podświetlone wieże. Na koniec tego zwariowanego i nieprawdopodobnego dnia, Steven wyciągnął mnie jeszcze na krótki spacer pod Petronas Tower. Do łóżka położyłam się tuż przed szóstą nad ranem, chociaż tak naprawdę, wydawało mi się, że śnie już od dawna.

Następnego dnia rano, tuż przed wyjściem Stevena do pracy, dostałam od niego komórkę, żeby łatwiej mi było się z nim skontaktować i umówić na popołudniowy lunch. Wieczorem zaś znowu spotkaliśmy się z Teng, Andrew i Jonah na wspólną kolację. Pojechaliśmy do ulubionej restauracji Teng, małego lokalu znajdującego się na tyłach jakiegoś magazynu. Jedzenie podawane było na blaszanych talerzach a napoje serwowane wprost z wielkich słoików. Po kolacji wybraliśmy się na kawę do dzielnicy chińskiej. Andrew, wielki wielbiciel cappuccino, zaprosił nas do swojej ulubionej kawiarni, która mieści się w starym chińskim sklepie z ziołami. Na koniec wstąpiliśmy jeszcze do biura Stevena, skąd mogłam za darmo zadzwonić do rodziców w Polsce.

Następnego dnia znowu spotkaliśmy się wszyscy w komplecie. Tym razem dołączyła do nas jeszcze Juan, koleżanka Teng, która poleciła nam kolejną restaurację. Każdy z nas dostał kwadratowe liście bananowca, na które kelner wysypał pikantne noodle z kurczakiem i warzywami. Na deser serwowany był prawdziwy specjał tutejszej kuchni, kruchy placek uformowany na kształt piramidy, polewany słodkim skondensowanym mleczkiem. Po posiłku puste liście bananowca wylądowały w koszu, a my poszliśmy na drinka do pobliskiego baru. To była niestety moja ostatnia noc w mieście. Jeden drink zamienił się kilkanaście toastów i znowu wróciliśmy do hotelu późną nocą.

OLYMPUS DIGITAL CAMER

                

Mój ostatni dzień w stolicy Malezji, spędzam z Teng. Najpierw pojechałyśmy do starej herbaciarni, gdzie spróbowałam wyśmienitej chińskiej herbaty, której ziarna rozwijają się w dzbanku niczym kwiaty. Do tego Teng zamówiła swój ulubiony przysmak, jajka gotowane w herbacie.

-U nas jajka je się z majonezem- wytłumaczyłam znajomej.

-Z majonezem?? To musi smakować… dziwnie – skrzywiła się Teng.

Na koniec mojego pobytu, Teng sprawiła mi prawdziwą niespodziankę. Ponieważ w czasie tych kilku dni nie dałam rady wyjechać na Petronas Towers (wejściówki na wieże rozdawane są tylko rano, a mi nigdy nie udało się wstać wystarczająco wcześnie), wybrałyśmy się na taras widokowy innej wieży, Menara Kuala Lumpur. Wprawdzie nie jest ona, aż tak sławna ani tak wysoka, ale posiada jeden niezaprzeczalny atut, którym prześciga sławne bliźniacze wieże – przepiękną panoramę z górującym nad miastem jego symbolem. Bo tak naprawdę Petronas Towers, są jedynym miejscem z którego nie widać… Petronas Towers.

Te trzy dni w Kuala Lumpur minęły zdecydowanie za szybko, na szczęście przyjaźnie i wypomnienia z tego fantastycznego czasu, zostały na całe życie. Świat jest naprawdę pełen dobrych, pomocnych ludzi, a każda kolejna podróż, tylko upewnia mnie w tym stwierdzeniu.

Reklamy

1 myśl w temacie “The kidness of strangers, czyli życzliwość w podróży: Malezja, Kuala Lumpur”

  1. Czasem wydaje mi się, że jesteśmy za bardzo przesiąknięci zachodnim „coś za coś” czy „nie ma nic za darmo”, dlatego taka bezinteresowna pomoc (a szczególnie w czasie podróży, gdy człowiek oderwany od swoich korzeni czuje się jeszcze bardziej zagubiony) wydaje się naprawdę….. egzotyczna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s